myślę, ale tylko czasami…
luty 6, 2008już minęła środa, prawie minęła. czas zasuwa niemiłosiernie. czy to dobrze? no nie wiem.
prezes namawia mnie, żebym została w pracy, ale już powiedziałam, że zdecydowałam się odejść. nie było fajnie, więc już nie wierzę, że w tej akurat pracy fajnie być może. nic na to nie poradzę. dalej zmagam się z milionem stron internetowych dotyczących pracy… i tylko zmieniam zapisy w liście motywacyjnym. i namawiam potencjalnych pracodawców “zatrudnijcie mnie! abra kadabra!”. może moje zaklęcia podziałają.
wczoraj była na śledziku u znajomych. bardzo miło było, wódeczki się w gardziołko wlało deczko…
znalazłam… nie, moja siostra znalazła fajną stronę ze zdjęciami. facet robi zdjęcia ludziom na ulicy, imprezie i gdziekolwiek… fakt, że w paryżu, londynie, mediolanie, nowym jorku, sztokholmie i gdzie tam jeszcze, ale wszystkie osoby wyglądają tak normalnie, nawet w najbardziej ekstrawaganckich zestawieniach. takie miłe wrażenie sprawiają. jedni pewnie patrzą w obiektyw, inny niby przyłapani uciekają zakłopotani tym wyróżnieniem… fajne, naprawdę fajne
facehunter.blogspot.com
kapsel zaprasza na weekend do trójmiasta. zaprasza też w marcu, ale wtedy kochanie przyjeżdża, więc będę miała chyba ciekawsze zajęcia… a gdy spytałam kapsla, czy mogę wpaść z krzyśkiem, ten odparł, że spoko, ale nie dysponuje wózkiem inwalidzkim i balkonikiem dla starszych ludzi… świniak jeden, no! on myśli, że jak facet jest 11 lat starszy, krótko przed czterdziestką to już na szrot się nadaje tylko, a nie, na przykład, do łóżka! no zobaczymy jaki z niego będzie chojrak w wieku 37 lat
coś czuje, że się wypsztyka z energii i spierniczeje… i tak go lubię… mimo naszego zakładu, którego zdaje się mi nie odpuści
może nie będzie musiał, może to ja wygram!