Archive for the ‘muzyka’ Category

szaleństwa piątkowej nocy :)

kwiecień 12, 2008

wczoraj byliśmy w spichlerzu. glennski grało (grał?). tańczyłam jak wariatka, dawno mi się tak dobrze nie szalało na parkiecie. pewnie na stronie spichlerza będą zdjęcia - spalę się wtedy ze wstydu. poznałam kuzynkę krzyśka (ukochanego mego głupka). jakoś dziwnie na mnie patrzyła, z takim jakimś niedowierzaniem. w sumie jak się widzi jak dziewczyna tańczy z jakimś gościem, pije strasznie, pali przerażająco, to można się troszkę zdziwić, gdy ktoś ją przedstawi jako dziewczynę kuzyna, może nawet lubianego kuzyna. obudziłam się z bólem głowy. dziś w spichlerzu gra the car is on fire, ale chyba sobie odpuszczę. jutro są urodziny jejusia, jakaś impreza ma być, a w poniedziałek grają komety. ciągnę kasę z karty kredytowej, procent czuje taki narośnie, że będę pierwszy miesiąc pracować na spłatę kredytu. kiepsko, kiepsko.

wpadłam na pewien pomysł dla stowarzyszenia. muszę wszystkim powiedzieć, żebyśmy zrobili taki dyskusyjny klub książkowy. wiem, że mogą w tym nie uczestniczyć, ale co tam, ja się zaangażuję.

…to najgorszy ze snów, ty w londynie, ja tu. ty tam, a ja tu…

“starzy” znajomi

kwiecień 8, 2008

w weekend pojechałam na spotkanie ze znajomymi ze studiów do trójmiasta. postarzeli mi się kochani! mentalnie to oni są koło pięćdziesiątki. przerażające. ja tak nie chcę. w piątek najpierw siedzieliśmy u kapsla, potem pojechaliśmy do sopotu potańczyć. wszyscy pili drinki, nikt nie walnął “lufy”… w sobotę też nie. a jak mieszkaliśmy w toruniu, to drinki były niedopuszczalne. no i proszę, minęły niecałe 3 lata, niektórzy się pobrali i już czysta nie jest ok. w sobotę byliśmy w ikei… o, boże! myślałam, że tam zejdę lub, że wskoczę do wózka i powiem, że mogą mnie na końcu do bagażnika zapakować. a oni…? kłócili się o wzór talerzy :) nigdy więcej nie pójdę do ikei! oni są tacy porządni, czuję się przy tej czwórce jak dziecko, niedojrzale i głupio. inwestują w nieruchomości, myślą o dzieciach, pracy, wiązaniu się i przyszłości. może ja rzeczywiście jakaś głupia jestem?

od wczoraj szukam pracy. marta, dziewczyna kapsla (urocza, urocza!) powiedziała, że mogę spróbować w LPP, że firma niezła i warunki spoko. no więc próbuję.

słucham nowej płyty the raconteurs - dla mnie bomba!

dziś siedziałam w spichlerzu - papierzyska do krs’u przygotować ktoś musiał. dowiedziałam się, że jako członek zarządu wjazd na koncerty mam za free. miło. no i z gepardem się oczywiście żarłam.

jutro mój kochany ma urodziny, 38-me. nawiązując do tytułu posta - stary jest. w każdym razie 11 lat starszy ode mnie - dla mnie to dość stary, no. chyba zamiast “skarbie”, będę do niego mówić “stary” lub “staruchu”, lub “staruszku”. się wścieknie :)

smacznego ciacha, Stary!

flight of the conchords - BOOM!!!

luty 17, 2008

niedawno ich odkryłam. dzięki kacprowi w sumie. ale mniej więcej w tym samym czasie znalazłam ich na stronie mando. są świetni. to ten rodzaj poczucia humoru, który rozkłada mnie na łopatki. uwielbiam słuchać ich piosenek, są niby naiwne, jakby pisało je dziecko. ale wydaje mi się, że pokazują zagubienie facetów naszych czasów. ich niemożność dotarcia do robiących kariery zawodowe kobiet, problemy życia w wielkim mieście, ogólnie problemy świata (górnolotne stwierdzenie, ale wydaje mi się, że tak jest). jakoś nie wyobrażam sobie kobiet śpiewających podobne utwory. cóż drogie panie, często brak nam dystansu i poczucia humoru na temat nas samych, naszych problemów i fobii. a szkoda… życie byłoby łatwiejsze!

youtube.com/watch?v=WGOohBytKTU - moja dotychczas ulubiona piosenka. dobrej zabawy!

flight-of-the-conchords.jpg

nie wiem jaki tytuł… BEZ TYTUŁU!

styczeń 28, 2008

po pierwsze: byłam wczoraj na koncercie potty umbrella. się podobało się. uwielbiam patrzeć, kiedy ludziom na scenie to co robią sprawia przyjemność. a im zdaje się sprawiało granie dużo przyjemności. szczególnie basista się cieszył. a muzyka… są dobrze zgrani, pozwalają sobie na improwizowanie delikatne, ale wszystko idzie równo i prócz lekkiej psychodeli momentami (oj, lubię to, lubię) jest fajnie i głośno. no i nie trzeba się skupiać na wokalu, bo go prawie nie ma. ale to nie wada, wręcz odwrotnie. a więc ogólnie: jest dobrze!

po drugie: przyjechała siostra. już mnie wkurzyła, a jest krócej niż 48 godzin. nie jest fajnie, gdy ktoś bliski sprawia przykrość… w końcu przestanie mi zależeć na tym, co ona myśli… w ogóle przestanie mi zależeć na niej.

po trzecie: krzysiek napisał, że skoro źle było mi w obecnej pracy, to olałam ją i już. i że znajdę inną, lepszą. mam nadzieję… jeśli zacznę sobie tak powtarzać, to może rzeczywiście się tak stanie :]

ok go

styczeń 25, 2008

przed chwilą znowu obejrzałam teledysk ok go “a million ways” i jak zwykle popłakałam się ze śmiechu. jednocześnie podziwiam chłopaków, bo prostym sposobem wykombinowali coś, do czego się wraca i za każdym razem ogląda się w wielgachnym uśmiechem na twarzy! twórczość tego zespołu znam tylko w kwestii teledysków, ale i tak polecam, obejrzeć szczególnie :)

youtube.com/watch?v=RbdbVhBGETQ

czwartek to nie środa, czyli nie taka mała sobota… :/

styczeń 24, 2008

ale za to jutro będzie piątek, początek weekendu. w nocy przylatuje moja siostra - wariatka. od sierpnia jej nie widziała, cieszę się strasznie. a w niedzielę wyciągnę ją na koncert potty umbrella, mam nadzieję, że się jej spodoba :) właśnie! chyba pora zacząć pisać o muzyce, której słucham, która mi się podoba i która robi na mnie wrażenie (jakkolwiek to brzmi). piję herbatę z mandarynką, a w tle leci contemporary noise quintet - świetne, swoją drogą.
http://www.cnq.electriceye.pl/info.php?idm=20&idg=5
cnq