Archive for the ‘moda’ Category

ja chcę do pracy!!!

kwiecień 16, 2008

w piątek mam rozmowę kwalifikacyjną. w gdańsku, w lpp, na stanowisko specjalista ds. zakupów odzieży. zobaczymy, może się uda. w końcu się okaże, czy znam się na obowiązujących modowych trendach. może się nie znam :) . pewnie krzychu nie będzie zadowolony, jeśli dostanę tę pracę. a najgorsze jest to, że nie mam się w co ubrać. nie wiem, czy lecieć elegancko, czy jednak z nonszalancją i humorem…

ostatnio postanowiłam przygotować prezentację na swój temat, zamiast zwykłego CV i listu motywacyjnego. już nawet jedną wysłałam. ciekawe, czy chwyci :)

wczoraj spędziłam 2,5 godziny na rowerze. pojechałam do semena na pole, ale jak zobaczyłam, że zbliża się burza zaczęłam pędzić do domu. jak zagrzmiało, to pędziłam jak wiatr (strachem powodowana - strasznie, panicznie boję się burzy). wpadłam do domu i… i nic żadnych grzmotów, żadnych błysków, żadnego deszczu. tylko ja czerwona jak burak, sapiąca jak lokomotywa (nawet jestem do niej podobna - wielka brunetka :) ).

no więc przygotowuję się do tej rozmowy. niech mi wszyscy życzą powodzenia. i mam nadzieję, że nie zrobię z siebie głupka i że tam normalni ludzie pracuję, nie niewolnicy mody… :)

różowy… hmm…

marzec 2, 2008

przeglądałam artykuł w “wysokich obcasach” i trafiłam na stronę maurycego gomulickiego pinknotdead.blox.pl/html. przejrzałam i doszłam do wniosku, że różowy to kolor… hmm… w angielskim jest odpowiednie słowo: “filthy”. brudny, ale takim rodzajem brudu, który większości sprawia łaskoczącą w gardło przyjemność.  przyjemność, po której przez chwilę czuć niesmak, może nawet wstręt, ale gdy o niej pomyślimy- zęby gryzą usta, żeby ukryć uśmiech i nic nie możemy na to poradzić.

sweet.jpg

myślę, ale tylko czasami…

luty 6, 2008

już minęła środa, prawie minęła. czas zasuwa niemiłosiernie. czy to dobrze? no nie wiem.

prezes namawia mnie, żebym została w pracy, ale już powiedziałam, że zdecydowałam się odejść. nie było fajnie, więc już nie wierzę, że w tej akurat pracy fajnie być może. nic na to nie poradzę. dalej zmagam się z milionem stron internetowych dotyczących pracy… i tylko zmieniam zapisy w liście motywacyjnym. i namawiam potencjalnych pracodawców “zatrudnijcie mnie! abra kadabra!”. może moje zaklęcia podziałają.

wczoraj była na śledziku u znajomych. bardzo miło było, wódeczki się w gardziołko wlało deczko…

znalazłam… nie, moja siostra znalazła fajną stronę ze zdjęciami. facet robi zdjęcia ludziom na ulicy, imprezie i gdziekolwiek… fakt, że w paryżu, londynie, mediolanie, nowym jorku, sztokholmie i gdzie tam jeszcze, ale wszystkie osoby wyglądają tak normalnie, nawet w najbardziej ekstrawaganckich zestawieniach. takie miłe wrażenie sprawiają. jedni pewnie patrzą w obiektyw, inny niby przyłapani uciekają zakłopotani tym wyróżnieniem… fajne, naprawdę fajne :) facehunter.blogspot.comzłapana przez yvan’a 17. stycznia (moje urodziny:))

kapsel zaprasza na weekend do trójmiasta. zaprasza też w marcu, ale wtedy kochanie przyjeżdża, więc będę miała chyba ciekawsze zajęcia… a gdy spytałam kapsla, czy mogę wpaść z krzyśkiem, ten odparł, że spoko, ale nie dysponuje wózkiem inwalidzkim i balkonikiem dla starszych ludzi… świniak jeden, no! on myśli, że jak facet jest 11 lat starszy, krótko przed czterdziestką to już na szrot się nadaje tylko, a nie, na przykład, do łóżka! no zobaczymy jaki z niego będzie chojrak w wieku 37 lat :) coś czuje, że się wypsztyka z energii i spierniczeje… i tak go lubię… mimo naszego zakładu, którego zdaje się mi nie odpuści ;) może nie będzie musiał, może to ja wygram!