jeszcze 8 dni do pracy i koniec. zacznie się kombinowanie. w sumie już zaczęłam. myślę, żeby zacząć coś swojego – usługi doradcze w zakresie pozyskiwania dotacji i innych pieniędzy zewsząd. jak spadać to z wysokiego konia, do głębokiej wody (nie umiem pływać). można pozyskać kasę z PUP na otwarcie działalności i spróbować przez rok, jak zda egzamin – ciągnąć dalej, a jak nie, to rzucić w cholerę.
wczoraj dzwonił kacper i wyskoczył z pomysłem otworzenia przedszkola w trójmieście. jakoś ta akurat wizja mnie troszkę przeraża, ale wcześniej też o tym myślałam, o takim maleńkim przedszkolu dla kilkorga dzieci (takie podobno otwierać można – “domowe przedszkola”), ale pomysł zarzuciłam, bo sądzę, że tutaj by się nie przyjął. ale też wyskoczył z pomysłem firmy konsultingowej. no zobaczymy co się urodzi z tego wszystkiego.
dziś ania rzuciła wypowiedzenie, a prezo kazał jej je podrzeć. siedzi w robocie do końca kwietnia, a potem będą deklaracje tak poważna jak rzucanie wypowiedzeniem prezowi na biureczko. chyba racja.
za miesiąc przylatuje krzysiek. hmmm… muszę wskoczyć na kawę do jego mamy, bo będzie obrazo-uraza
panią mamę ukochanego trzeba zaatakować ciachem i kawusią! szczególnie, że zdaje się, że ma duży wpływ na jedynaka. byle tylko przy kawie nie narzekać na oddalenie i skąpstwo smsowo-telefoniczne syna, bo na pewno obróci się to przeciwko mnie
youtube.com/watch?v=WGOohBytKTU – flight of the conchords “business time” (two minutes in heaven is better than one minute in heaven) – w dalszym ciągu uwielbiam
youtube.com/watch?v=jc3ZAs17uAg – beirut “nantes” (na tegorocznym open’erze posłuchać będzie można i zobaczyć)
aha! i moja siostra powiedziała na mnie: BALLADYNIA!!!!
